Wysłany: Pon Maj 24, 2010 11:31 am Temat postu:
Hyde park: złote myśli o Pudzianie
keikoku Gejsza
Dołączył: Apr 19, 2010 Posty: 24
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 11:34 am Temat postu:
też z wp.pl. autor: stasiek z plonska:
Robiłem kiedyś z Pudzianem na budowie.
To było tak. Pudzian przychodził do roboty i nic nie robił, tylko siedział i siedział, kiedy ja musiałem tyrać. Rozumiem można dzień się poopie....ć
ale nie non-stop jak to on potrafił. Zdenerwowawszy się pewnego razu mowie do gościa, ej Pudzian weź się do roboty albo pojadę ci po pensji
(tak tak tak, dobrze się domyślacie, byłem jego kierownikiem-brygadzistą).Pudzian spojrzał na mnie i jak by go zamurowało, patrzy i patrzy i
tak wymiana spojrzeń trwała ze 3 min, po czym spuścił głowę zaczął jeść swoje sterydy. Myślę sobie- pewnie głodny jest, niech się naje i
pewnie będzie robił. Przychodzę za 1h a on ćwiczy workami z cementem na biceps. Tego było za wiele i mówię, ej koleś albo robisz albo cię
zwalniam. Pudzian powoli położył worek na ziemie i niczym rozjuszony bizon zaczął napierać w moją stronę wyprowadzając przy tym cale serie
nieskoordynowanych ciosów i low kicków. Nie myśląc wiele po ocenieniu dystansu między mną a nim szybko przeanalizowałem sytuacje i zgodnie
z moim instynktem zawodowego żołnierza (nie chwaląc się ale jestem też komandosem, ale z rangi przeprowadzanych ścisłe tajnych operacji
międzynarodowych nie mogę powiedzieć, że jestem wyspecjalizowanym komandosem tajnej jednostki międzynarodowej do zwalczania zagrożeń
zagrażających światu, praca budowlańca to taka przykrywka)szybko przystąpiłem do kontrofensywy wyprowadzając obrotowe kopnięcie z
wyskoku na jego głowę, kiedy to uderzenie go oszołomiło przewróciłem go na ziemie i zastosowałem potrójną dźwignię w parterze połączoną
z duszeniem w celu obezwładnienia i uspokojenia agresora. Po chwil, kiedy już się uspokoił i wiedziałem, iż strach nie pozwoli mu na kolejny
taki wybryk, co do mojej osoby powiedziałem- robisz czy mam cię zwolnić. Wtedy on znowu zaniemówił i idzie w moim kierunku z wyciągniętymi rękami.
Zdziwiło mnie to i myślę- czy mój instynkt zawodowego żołnierza z tajne, elitarnej międzynarodowej organizacji do zwalczania zagrożeń zagrażających
światu mnie zawiódł po raz pierwszy podczas tylu ekstremalnych sytuacji???, ale jednak po chwili dostrzegłem, ze Mariusz płacze, a szedł w moim
kierunku, aby rzucić mi się na szyje i wypłakać. Płakał tak kila minut, w końcu spytałem, co go tak dręczy, a On na to:''STASIU JA NIE UMIEM TYNKOWAĆ''.
Rozpłakał się znowu i zjadł dwa listki metanabolu, odchodząc powiedział:''będę siłaczem''.
Wtedy było mi go szkoda, bo nawet nie potrafił tynkować, ale teraz odczuwam satysfakcje, bo gdyby nie ja to pewnie dalej by siedział na budowie i nic w życiu nie osiągnął,
a dodatkowo ja jako budowlaniec ( przykrywka tajnego, elitarnego komandosa) odkryłem w sobie dodatkowe zdolności menagerskie, bo w końcu można śmiało powiedzieć, ze to dzięki mojej pomocy się tak wypromował.
Tak mniej więcej to było.
keikoku Gejsza
Dołączył: Apr 19, 2010 Posty: 24
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 11:35 am Temat postu:
Stasiek z Płońska kontratakuje na wp:
Spotkalem kiedys PUDZIANA w pociągu.
Zdarzyło mi się kiedyś jechać z Pudzianem pociągiem relacji Białystok - Suwałki. Wypytuję go o to i owo, i jakoś zeszło na tynkowanie - normalnie,
jak to między facetami. Mówi mi, że tynkował profesjonalnie i że mógłby stawać w szranki z najlepszymi na świecie. No to pytam go,
jaki jest jego najlepszy przepis na zaprawę. I tu... cisza. Gość zaczyna się pocić, wreszcie coś tam bąka,
że niby musi być specjalny cement importowany z Albanii, woda destylowana... że białka trzeba dodać i kreatyny.
Widzę, że facet bredzi. Przycisnąłem go i pękł - przyznał, że w ogóle nie potrafi tynkować.
Na to ja w brecht ale Pudzian posmutniał i mówi, że tynkowanie to największa porażka w jego życiu.
Zacząłem go pocieszać: "Na tynkowaniu świat się nie kończy" - mówię mu. Ale wyraźnie zmarkotniał.
Odzyskał humor dopiero, kiedy lokomotywa się zepsuła i maszynista z konduktorem przyszli z pytaniem i prośbą,
czy by ewentualnie nie pociągnął. I faktycznie pociągnął przez ostatnie 10 kilosów do Suwałk. Ludzie w Suwałkach
na stacji nawet zdjęcia robili telefonami. Kierownik stacji wręczył Pudzianowi dyplom honorowego maszynisty regionu suwalskiego
i legitymację na darmowe przejazdy na linii Suwałki-Białystok. Tak to sobie przypominam, a pamięć mam prawie fotograficzną.
keikoku Gejsza
Dołączył: Apr 19, 2010 Posty: 24
Wysłany: Pon Maj 24, 2010 11:37 am Temat postu:
keikoku Gejsza
Dołączył: Apr 19, 2010 Posty: 24
Wysłany: Sro Cze 02, 2010 8:51 am Temat postu:
Przychodzi Pudzianowski na swoje pierwsze zawody Strongmen. Pierwsza konkurencja - spacer farmera. Zawodnicy po kolei mierzą się z ciężarem, sapią, ledwo powłóczą nogami, powoli idą naprzód na niewielkie odległości. Przychodzi czas na Pudziana. Łapie walizki i pyta sędziego:
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach